POZNAJMY ŚW. FRANCISZKA
Cz. 9. Męczeństwo
Pamiętamy, że Franciszek chciał ewangelizować poza Europą, ale dwukrotnie podjęte wyprawy się nie udały. Nie przestał jednak o tym myśleć i wybrał dwóch braci – Idziego oraz Electusa na misję do Tunisu. Miasto w dzisiejszej Tunezji, znajdowało się wówczas pod panowaniem dynastii marokańskiej i handlowało swobodnie z portami morza Śródziemnego. Byli tam też kupcy włoscy, ale okoliczność ta zamiast ułatwić kontakty z muzułmanami niespodziewanie okazała się przeszkodą dla misji. Kupcy obawiali się, że działalność franciszkanów zaszkodzi ich interesom. Zamiast pomóc wsadzili misjonarzy na statek wracający do Włoch. Jednak młody Electus zdołał się wymknąć i wygłosić mowę o konieczności nawrócenia się na wiarę chrześcijańską. Został jednak pojmany i skazany na śmierć, którą przyjął z radością, z tekstem Reguły w ręku.
Po tym niepowodzeniu sześciu braci skierowano do Maroka. Byli to: Witalis, Berard, Piotr, Akursjusz, Adiutus i Otto. Wyruszyli z błogosławieństwem Ojca gotowi na cierpienie, boso, bez sakwy i kija, a nade wszystko bez znajomości języka arabskiego. Szli na zachód przez północne Włochy, południową Francję, przeszli przez Pireneje i dotarli do muzułmańskiej Sewilli. Po drodze zachorował Witalis i musiał odłączyć się od grupy. Pozostałych pięciu nauczyło się nieco języka i zaczęło głosić Słowo w meczecie, w porze modlitwy. Zostali pojmani i mimo, że ich czyn uznany był za świętokradztwo, nie zostali ukarani na miejscu, lecz odesłani do Maroka pod eskortą chrześcijańskiego księcia Don Pedra Portugalskiego. Ten zamknął ich w swoim pałacu, ale oni zdołali się wymknąć i ponownie podjęli nauczanie. I tym razem uniknęli kary, gdyż zostali ‘tylko’ przepędzeni z miasta. Wrócili jednak i po raz trzeci podjęli swą misję, czym dopełnili swój los. 16 stycznia 1220 r. zostali umęczeni i ścięci.
Don Pedro kazał wysłać ich ciała do Portugalii, gdzie oczekiwała na nie królowa Urraka wraz ze świtą. W asyście najwyższego duchowieństwa trumny uroczyście przewieziono do Coimbry do klasztoru Santa Cruz, gdzie wierni oddawali im hołd. Cała piątka została później kanonizowana.
Nie dość na tym. Opodal mieszkał i studiował w klasztorze augustianów Fernando d’Olivares urodzony w Lizbonie. Wieść o pięciu męczennikach tak go poruszyła, że sam wybrał się do Maroka na misję gotowy złożyć daninę krwi. Przedtem jednak zamienił habit i przeszedł z zakonu augustianów do franciszkanów, którzy wkrótce założyli swój klasztor w Coimbrze. Popłynął do Maroka, ale tam rozchorował się i musiał wsiąść na statek by wrócić do ojczyzny. Burza jednak zagnała statek aż pod Sycylię, a że miała wkrótce odbyć się kapituła 1221 r. – udał się do Asyżu. Pod koniec życia osiadł w Padwie jako wybitny teolog i kaznodzieja i stąd znany jest jako św. Antoni Padewski.
W czerwcu tego samego roku Franciszek podjął mocne postanowienie dołączenia do wyprawy krzyżowców w Egipcie, pomimo wcześniejszych ostrzeżeń by nie opuszczał Włoch. Jako swoich zastępców mianował brata Mateusza z Narni, który miał pozostać w Porcjunkuli oraz Grzegorza z Neapolu, który miał podróżować i wizytować klasztory. Wraz z Piotrem z Katanii Franciszek popłynął z Ankony do Akry w Palestynie, skąd udał się do Diametty w Egipcie. Tam, w obozie krzyżowców zaraz podjął ewangelizację widząc grozę wojny i powszechną demoralizację. Mając dary widzenia przyszłości przepowiedział klęską wojsk chrześcijańskich, próbując powstrzymać walki. Wielu uczyniło pokutę za dokonane czyny i liczni przystali do franciszkanów, co jednak nie uchroniło krucjaty przed klęską.
Najważniejsze jednak było spotkanie z sułtanem Malikiem Al-Kamilem. Poszli we dwóch, z bratem Iluminatem. Po wielu szykanach doznanych od straży zostali jednak w końcu doprowadzeni przed oblicze sułtana. Zdumionemu władcy powiedzieli, że są wysłannikami samego Boga, aby pokazać jemu i jego ludowi drogę zbawienia. Franciszek wyłożył całą teologię o Bogu jedynym w Trójcy Świętej, Wcieleniu i Zbawieniu. Sułtan się zainteresował, wezwał swoich mędrców i zaprosił braci w gościnę. Obdarował ich i karmił przez kilka dni. Dyskutowali żywo, ale żaden nie nawrócił drugiego na swoją wiarę. Odchodząc, z ofiarowanych darów Franciszek zachował jedynie róg z kości słoniowej, który służył mu do zwoływania braci. Można go dzisiaj oglądać w bazylice w Asyżu, w dolnym kościele.
I tak pragnienie Franciszka by złożyć daninę krwi musiało jeszcze poczekać. Tymczasem wrócił do Ziemi Świętej, gdzie nawiedził Grób Pański a także miejsce narodzenia Jezusa. To właśnie Betlejem wywarło na nim wielkie wrażenie, co dwa lata później zaowocowało pierwszym żłóbkiem w Greccio.
Ewa Derkowska-Rybicka
Bractwo Toruńskich Belenistów




